„Cicha noc, święta noc, pokój niesie ludziom wszem…”

http://ikona.org/wp/wp-content/uploads/2008/12/boze_narodzenie.jpg

„Dopiero wtedy, w żłobie na sianie, w poniżeniu i opuszczeniu Syna Człowieczego poznaliśmy się na Jego miłości. Zrozumieliśmy, że Bóg jest miłością, że nas aż tak umiłował! Oto widzimy jak trudno jest miłować, a zarazem – jak warto jest miłować”

Kardynał Stefan Wyszyński

Zawsze, ilekroć się uśmiechasz do swojego brata i wyciągasz do niego ręce, jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy milkniesz, by innych wysłuchać, jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad, które jak żelazna obręcz uciskają ludzi w ich samotności, jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei „więźniom”, tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego, moralnego i duchowego ubóstwa, jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze, jak bardzo znikome są twoje możliwości i jak wielka jest twoja słabość, jest Boże Narodzenie.
Zawsze, ilekroć pozwolisz, by Bóg pokochał innych poprzez ciebie
Zawsze wtedy jest Boże Narodzenie.

Dzieląc się radością płynącą z narodzin Syna Bożego, życzymy dla wszystkich Naszych parafian, a także gości, aby Jezus znalazł miejsce w Waszym sercu, obdarzając ciągle Was Swą miłością, radością, pokojem oraz potrzebnymi łaskami. Niech ta radość będzie zadatkiem Bożego błogosławieństwa w Nowym 2010 roku.

redakcja gazetki parafialnej oraz strony internetowej

Aby Wigilia była Wigilią

Przed nami święta Bożego Narodzenia. Tyle razy je przeżywaliśmy, a przecież zawsze czekamy na nie z radością i nadzieją. Szczególnym momentem tych świąt jest Wigilia. Wigilijny wieczór jest bodaj najbardziej wzruszającym i uroczystym wieczorem roku. Nie ma chyba drugiego takiego kraju na świecie, gdzie Wigilię Bożego Narodzenia obchodzono by tak uroczyście jak u nas. To czas wzajemnego zbliżenia, wzajemnego darowania win i urazów, czas zadumy i refleksji. Czytaj dalej Aby Wigilia była Wigilią

Refleksja adwentowo-bożonarodzeniowa


Najważniejsza jest esencja

W centrum każdej uroczystości i święta katolickiego jest osoba Jezusa, ukazywana w różnych aspektach zbawczego dzieła. Triduum Paschalne podkreśla to, co najważniejsze dla chrześcijanina, czyli Mękę, Krzyż i Zmartwychwstanie Chrystusa. Boże Narodzenie z kolei koncentruje uwagę wiernych na fakcie Wcielenia, czyli cudu polegającego na przyjęciu przez Boga natury ludzkiej i objawieniu się człowiekowi jako dziecko. Paradoks tej sytuacji polega na tym, iż Wszechmogący Stwórca w swej delikatnej miłości nie nagina ludzkiej wolności żadnym spektakularnym wydarzeniem, ale wybiera ubogą stajnię w małej mieścinie. Tam, już pośród widma prześladowania, wieczny Pan wchodzi w ludzką historię i czas jako bezbronne i nagie dziecię. Bóg się nie narzuca jak pstrokate billboardy na ulicach miast i hałaśliwe promocje w sieciach handlowych. Dlatego też, by Go odkryć potrzeba trochę zwolnić, wyciszyć się. Bo Bóg obecny jest w prostocie, ciszy i ubóstwie, a nie w przepychu, wrzawie i luksusie.

Forma dopasowana do Treści

Boże Narodzenie pokazuje czułe oblicze Boga, wzbudzające w człowieku bezgraniczną ufność. Sens podstawowy tych Świąt to zrozumienie, a jeszcze bardziej, kontemplacja tego wydarzenia i takiego oblicza Boga. Kontemplacja, czyli wpatrywanie się oczyma duszy, aż do wewnętrznej przemiany – upodobnienia się do Boga obecnego w Jego Synu, aż do duchowego zjednoczenia z Nim.

Ważnym aspektem tych Świąt, będącym efektem zadziwienia nad Dzieciątkiem Jezus, jest praktyczna miłość do bliźniego, wyrażona m.in. w serdeczności (życzenia, prezenty) i gościnności (wolne nakrycie na stole wigilijnym). W tym wszystkim jednak element religijny pozostaje najważniejszy, ponieważ stanowi sedno tych Świąt i jest źródłem wszystkich pozytywnych i dobrych tradycji z nimi związanych. W Boże Narodzenie świętujemy urodziny Boga-Człowieka. Wszystkie obrzędy i zwyczaje służą lepszemu zrozumieniu i przeżyciu tej tajemnicy. Są one piękną formą niosącą jeszcze piękniejszą treść.

Choinka nie jest wieczna

Okres Adwentu służy zastanowieniu się i decyzji, co w ogóle świętujemy lub chcemy świętować w czasie Bożego Narodzenia. To także okazja do refleksji nad tym, jak wygląda i dokąd zmierza całe nasze życie. Podkreślanie właściwego dla tych Świąt aspektu religijnego służy skupieniu się na tym, co najważniejsze i co daje odpowiedź na pytanie o sens życia. W czasie Adwentu i Bożego Narodzenia można uświadomić sobie, że ziemskiego, a tym bardziej wiecznego szczęścia, nie przyniesie człowiekowi, ani choinka, ani prezenty pod nią, ani nawet opłatek z rodziną, lecz tylko Jezus Chrystus.

Tegoroczne Boże Narodzenie to kolejne zaproszenie
do tego, by za „opakowaniem”, którym są zakupy czy potrawy, dostrzec właściwy „prezent”, czyli żywego Boga. Warto przedrzeć się przez otoczkę, która czasem pomaga, ale może też przeszkadzać, i doświadczyć prawdziwej rzeczywistości tych Świąt. Wówczas przepych stołu wigilijnego czy drogie niespodzianki od Mikołaja, będą niczym w porównaniu z bogactwem wewnętrznym Boga.

Chcemy się zabawić czy … Zbawić?

Katolicka krytyka laicyzacji świąt religijnych nie ogranicza się, a przynajmniej nie powinna się ograniczać, jedynie do wytykania błędów libertyńskiego światopoglądu. Jej nadrzędnym celem, i misją wręcz, jest ukazanie współczesnemu człowiekowi tego, co pozytywne i dobre w świętach, a mianowicie przede wszystkim ich wymiar religijny, nadprzyrodzony, zbawczy. Świętując po laicku można się zabawić, natomiast żeby się zbawić, a właściwie zostać zbawionym, potrzebne jest chrześcijańskie przeżywanie świąt. Perspektywa czysto doczesna i areligijna jest znacznie bardziej ograniczona i płytsza od perspektywy wiecznej i religijnej.

O świadomym i nieświadomym szerzeniu dobra lub zła

Dobro czy zło

Zapomniana wartość

Pochłonięci codziennym czy świątecznym życiem zapominamy często o rzeczach podstawowych, które decydują o tym, że nasze życie nie jest tylko gonitwą wokół napełniania żołądka, ubrania, dorabiania się czy spełniania zachcianek własnych i innych ludzi. W natłoku koniecznych obowiązków łatwo przychodzi nam stracić z pola widzenia cel naszego życia, sens zabiegania, trudzenia się koło tego wszystkiego, co pozwala potem spokojnie zasypiać, albo niespokojnie i z niecierpliwością czekać poranka.
W tym ferworze walki z życiem i o życie codzienne, ginie również myśl o własnej śmierci i duszy. Potrafimy zatracić nie tylko ostateczną perspektywę naszego istnienia, ale także pamięć o własnej duszy: o jej istnieniu, o potrzebie zadbania o jej stan, o tym, że życie duchowe nadaje sens naszemu zabieganiu, tej całej krzątaninie jaką w życiu czynimy. Zabiegani, zapominamy o własnym powołaniu – tym podstawowym, najważniejszym, którym jest powołanie do wiecznego szczęścia, przebywania w niebie, bycia z Bogiem „twarzą w twarz” na wieki, bez końca.

Trafić natomiast tam można tylko z pomocą Boga. To dar, który darmo otrzymujemy. Nawet największe starania, wielkie i wspaniałe akcje nie wystarczą, aby samemu zasłużyć na tę łaskę – bez łaskawości Boga pozostają tylko „rzucaniem się z motyką na słońce”.
Do zbawienia potrzebna jest łaska uświęcająca. Bez wiary człowiek Bogu nie może się podobać, nie może cieszyć się nadzieją, że kiedyś będzie z Nim współkrólował, współrządził. Uczy nas Pismo:

Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy.[…] Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że [Bóg] jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają( Hbr 11,1n). Wiara jest jakby pomostem między nami, ludźmi a Bogiem, który ma moc nas zbawić. Czytaj dalej O świadomym i nieświadomym szerzeniu dobra lub zła

Czy zasłużyliśmy na te święta?

Tylko w tym człowieku, który podejmuje trud życia według zasad Ewangelii, trwa na codziennej modlitwie, podnosi się z każdego upadku w sakramencie spowiedzi i przyjmuje Jezusa w Eucharystii „jako swój chleb codzienny, codziennie wypełnia się tajemnica Bożego Narodzenia, cud Słowa Bożego, które staje się ciałem” (św. Edyta Stein)

Tanie wzruszenia

Nie zasłużyliśmy na te święta, niczego się nie nauczyliśmy… Może warto dziś choć na chwilę powrócić do Ewangelii – Dobrej Nowiny, która tak naprawdę stanowi bezlitosne potępienie naszego Bożego Narodzenia, nadętego rutyną i pokazem dla innych. Bożego Narodzenia wypchanego lukrowaną poezją, bogatego w różnokolorowe świecidełka i tanie wzruszenia. To jest rzeczywiście niewygodna Ewangelia. Raz w roku pozwalamy sobie na luksus uznania siebie za ludzi dobrych, raz w roku dajemy upust naszej religijności by zapewnić siebie, że jesteśmy ludźmi przyzwoitymi. Raz w oku pozwalamy sobie na luksus uznania siebie za ludzi dobrych. I niczego się nie nauczyliśmy…
Już od początku listopada dało się słyszeć – w sklepach, w telewizji czy też w radiu – dźwięk kolędy… czy to już ten czas? BOŻE NARODZENIE?? Nie przeżyliśmy jeszcze pierwszej niedzieli adwentu, a tu już pokazują Mikołaja, który z worem słodyczy i innych artykułów spożywczych ukazuje się naszym oczom. Mikołaja, który w sumie ze świętym nie ma nic wspólnego… Czytaj dalej Czy zasłużyliśmy na te święta?